O mnie

Od pracy inżyniera, stresu i ciągłej analizy, przez poszukiwanie spokoju, aż do masażu, który pozwolił mi po raz pierwszy naprawdę być tu i teraz…

Holistyczny masaż ciała

W poszukiwaniu spokoju

Coraz bardziej czuję, że byłem inżynierem. Przez lata pracowałem w dużej odpowiedzialności, z wieloma obowiązkami i ciągłym napięciem. Szukałem sposobu na wyciszenie głowy, ale też pomysłu na siebie.

Masaż stał się dla mnie czymś więcej niż techniką. To droga do spokoju, obecności, pracy z ciałem i spotkania z drugim człowiekiem.

Dziś chcę dzielić się tym doświadczeniem z osobami, które potrzebują wyciszenia, ukojenia i bezpiecznej przestrzeni dla siebie.

-Tomasz Gacek-

Szkolenia i medytacja

Nie chciałem stać się zautomatyzowanym człowiekiem, który po założeniu słuchawek zaczyna działać według gotowego schematu. Szukałem czegoś głębszego. Chciałem zanurzyć się w siebie i zrozumieć, dlaczego jestem taki, jaki jestem, dlaczego zachowuję się w określony sposób i skąd biorą się moje reakcje.

Później była innego typu wyjazdy, szkolenia online i różne formy pracy ze sobą. Próbowałem medytacji, ale moja głowa nadal uciekała w rozwiązywanie problemów, zamiast choć na chwilę się od nich odciąć. Często w nocy budziłem się i analizowałem różne problemy, nie mogąc z powrotem zasnąć nawet przez parę godzin.

Własny stół do masażu

Cztery lata temu razem z żoną kupiliśmy duży dom. Wtedy pomyślałem, że to dobra okazja, żeby spełnić swoje małe marzenie o posiadaniu stołu do masażu. Nie po to, żeby masować innych, ale po to, żebyśmy z żoną Elą mogli masować się nawzajem wygodniej niż na łóżku.

Kiedy zacząłem masować Elę, w którymś momencie wydarzyło się coś magicznego. Pierwszy raz w życiu udało mi się wyłączyć głowę. Przestała analizować. Przestała być w przyszłości i przestała być w przeszłości.

Byłem tu i teraz.

To cudowne uczucie pamiętam do dziś. Pamiętam dokładnie ten moment.

Zmiana kierunku

Wybór kursu

Postanowiłem pójść w tym kierunku i spróbować swoich sił, zapisując się na kurs. Skoro masaż od zawsze sprawiał mi radość i dawał poczucie spełnienia, chciałem nauczyć się wykonywać go naprawdę dobrze — trochę z pasji, a trochę z pozostałości po perfekcjonizmie.

Wcześniej, razem z Elą, korzystaliśmy z różnych form masażu. Spośród nich szczególnie bliski mojemu sercu okazał się masaż Lomi Lomi Nui — pełen harmonii, płynności i głębokiego relaksu.

„Pierwszy raz w życiu udało mi się wyłączyć głowę. Przestała analizować. Przestała być w przyszłości i przestała być w przeszłości. Byłem tu i teraz.”

Szkolenia, które mnie ukształtowały

Moja droga do masażu zaczęła się od potrzeby spokoju, ale bardzo szybko stała się czymś znacznie głębszym. Każde kolejne szkolenie pokazywało mi nie tylko nowe techniki pracy z ciałem, ale też coraz więcej o mnie samym.

Moją pierwszą nauczycielką była Ela Imielińska Topka, która dała mi mocne podstawy techniki masażu Lomi Lomi Nui. Dla mnie, jako inżyniera, było to wtedy idealne i bardzo potrzebne. Potrzebowałem struktury, techniki i solidnych fundamentów.
Po pewnym czasie masowania głównie znajomych poczułem, że chcę wejść głębiej w tę praktykę.

Pojechałem na kurs do Marty Gierczyńskiej. Marta, oprócz szczegółów technicznych, pokazała mi, jak ważna w masażu Lomi Lomi Nui jest praca ze sobą i ze swoim ciałem. Zrozumiałem wtedy, że kiedy masażysta jest spokojny, ten spokój wpływa również na osobę masowaną.

Po tym szkoleniu wpadłem jak śliwka w kompot. Coraz bardziej kochałem masaż i pracę z samym sobą.

Zaraz potem ukończyłem kurs Ka-Hi u Agi Rybak. To praca w ubraniu, na tkance miękkiej i powięzi. Chciałem wyjść naprzeciw osobom, które krępują się nagości albo wolą pracę bez oleju.

Na tym kursie również było dużo pracy z samym sobą. To właśnie tam pierwszy raz poczułem szczęście. Nie takie, które wynika z posiadania czegoś albo osiągnięcia celu. Poczułem prawdziwe szczęście z bycia tu i teraz, z akceptacji siebie i z bezwarunkowej miłości do siebie.

Masaż dźwiękiem metodą Petera Hessa.
Aby uzupełnić swoje umiejętności i wzbogacić masaż Lomi Lomi Nui, ukończyłem intensywny kurs masażu dźwiękiem metodą Petera Hessa. Przy dłuższych sesjach Lomi Lomi Nui włączam również pracę z dźwiękiem.

Obecnie jestem w trakcie certyfikacji tej metody.

Ciało, oddech, obecność

Powrót do wewnętrznej harmonii

Bycie dobrze z samym sobą obudziło we mnie chęć dzielenia się tym doświadczeniem z innymi. W kwietniu 2026 roku ukończyłem Kino Mana III — drugą część wymaganą do otrzymania certyfikatu — i rozpocząłem ścieżkę nauczycielską, kończąc Kino Mana IV u Susan Pa’iniu Floyd.

Jestem osobą, która przeszła drogę od napięcia, stresu i ciągłego analizowania do większego spokoju, zaufania, wrażliwości i akceptacji.

Masaż jest dla mnie spotkaniem — z ciałem, z oddechem, z drugim człowiekiem i z chwilą obecną. W swojej pracy łączę technikę, uważność i obecność, tworząc przestrzeń, w której można się zatrzymać, poczuć bezpiecznie i wrócić do siebie.

Przeszedłem drogę od chłopaka, który na wiele rzeczy się złościł, narzekał, miał pretensje do innych, był spięty, zestresowany i zagubiony — do osoby pełnej spokoju, zaufania w dobrą przyszłość, współczucia, wsparcia, wrażliwości i akceptacji innych takimi, jacy są.

⭒ Jestem dla każdego, kto zechce być ze mną w chwili

⭒ W chwili wspólnej podróży

⭒ Razem, choćby przez moment

Wierzę, że masaż to nie tylko praca z ciałem. To również obecność, spokój i uważność, które pozwalają osobie masowanej poczuć się bezpiecznie i swobodnie.

Jestem dla osób, które chcą się zatrzymać, odpocząć, wyciszyć i spotkać ze sobą w atmosferze akceptacji, spokoju i zaufania.